Wróć do historii

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo

Relacja z Camino Primitivo zimą 2012: z Oviedo do Santiago przez ulewy, burze i śnieg po kolana w Asturii i Galicji.

8 października 202615 min czytania
Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo

Pod koniec listopada 2012 roku – kilka miesięcy po swoim pierwszym Camino Francés latem – Michael przeszedł Camino Primitivo z Oviedo do Santiago. Zamiast złotej jesieni czekały go nieustanne deszcze, burze i głęboki śnieg; 7 grudnia dotarł do Santiago.

Po pierwszej wędrówce Camino Francés latem ubiegłego roku i po powrocie duchem wciąż tam byłem. Dlatego postanowiłem jeszcze przed końcem roku wybrać się na kolejną wędrówkę. Prognoza pogody początkowo obiecywała złotą jesień.

Potem nastąpiła drastyczna zmiana pogody – najpierw ulewne, nieprzerwane deszcze, burza i gwałtowny spadek temperatury. Powyżej 1000 m wędrówka prowadziła przez głęboki śnieg. Wyprawa okazała się tanią alternatywą dla trekkingu w Himalajach.

25 listopada: Oviedo, stolica Asturii

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (1)

Do punktu startowego Camino Primitivo znów jadę autobusem dalekobieżnym z Karlsruhe – w sumie jestem w drodze 24 i pół godziny. Autobusem jeżdżą głównie Hiszpanie i Portugalczycy, którzy przyjechali do Niemiec za pracą i wracają do domu.
Jeden z Hiszpanów opowiada, że jemu i innym, z którymi podróżuje, zaproponowano pracę we Frankfurcie, dlatego wybrał się w tak daleką podróż. Na miejscu we Frankfurcie powiedziano im jednak, że w tej chwili nikogo nie potrzebują – przyjechali na darmo. Hiszpan jedzie dalej niż ja, z powrotem do Málagi, co autobusem zajmuje jeszcze dodatkowy dzień.

Oviedo wydaje się dość popularnym miejscem turystycznym wśród Hiszpanów.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (2)

Mnóstwo ludzi na ulicach, do zobaczenia jest niezliczona liczba kościołów, katedra, klasztor, bardzo dużo barów i restauracji. Centrum jest przede wszystkim zatłoczone straganami, na których sprzedaje się głównie… buty. I to dość tanio – mogłem sobie darować kupowanie ich wcześniej przed wyjazdem.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (3)

Wieczorem do schroniska przychodzi jeszcze dwóch Francuzów, którzy opowiadają, że są w drodze już od kilku dni, idąc Camino del Norte z Francji. Prawie nikogo tam nie było, dlatego postanowili przejść na inny szlak. Przez te 10 dni jestem dopiero trzecim pielgrzymem, jakiego spotkali po drodze.

26 listopada: Oviedo – San Juan de Villapañada

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (4)

Pierwszy etap prowadzi serpentynami pod górę obok pastwisk dla bydła, w tle ośnieżone góry. Sielski krajobraz jak w austriackich Alpach. Tam spotykam drugą grupę pielgrzymów, dwie Hiszpanki – jedną z Madrytu, drugą z Majorki. Opowiadają, że dla Hiszpanów ten region, Asturia, to „mała Szwajcaria” – uważam, że to całkiem trafne.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (5)

Potem schodzi się w dół do meandrującej rzeki. Po drodze znajduję mnóstwo jadalnych kasztanów, udaje mi się trochę nazbierać. Latem na Camino potrafiłem czasem cały dzień żywić się jeżynami. Zastanawiałem się wtedy, czym „prymitywny” pielgrzym może się żywić zimą – teraz mam odpowiedź na to pytanie.

Gdzieś skręciłem źle – przez długi czas żadnych oznakowań szlaku. Ale zamiast czuć się zagubionym, doznaję swego rodzaju duchowego oświecenia:
Nawet jeśli nie podążasz wytyczonymi ścieżkami, dopóki wiesz, dokąd chcesz dojść, zawsze jesteś na właściwej drodze. Camino jest wszędzie. Trzeba oczywiście dodać, że dzięki GPS-owi i aplikacji z mapami turystycznymi w smartfonie zawsze wiem, czy kierunek się zgadza, czy może lepiej zawrócić.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (6)

Tuż przed kolejnym większym miastem, Grado, droga prowadzi między wysokimi skałami, a coraz silniejszy deszcz sprawia, że popołudnie robi się dość nieprzyjemne. Dobrze, że pożyczony plecak ma wbudowany pokrowiec, dzięki któremu zawartość pozostaje w większości sucha.
Wieczorem w schronisku, które leży nieco z dala od Camino, znów spotykam dwóch francuskich pielgrzymów, którzy dotarli tu już jakiś czas przede mną.

Potem pojawia się też hospitalero, żeby podstemplować paszporty pielgrzyma. Chce zobaczyć nasze przewodniki – pokazuję mu moją listę schronisk, nic więcej nie mam… Hospitalero przynosi segregator i pokazuje mi opisy etapów Camino, a potem wypisuje mi listę proponowanych etapów aż do Santiago. Poświęca na to sporo czasu, bardzo pomocny.

Potem pieczemy kasztany i dzielimy się nimi – później, o wpół do dziesiątej wieczorem, pojawiają się jeszcze dwie Hiszpanki z dodatkowym hiszpańskim pielgrzymem. O tej porze było już od 2 godzin ciemno i lało jak z cebra – wcześniej szukali hotelu w Grado, ale ze względu na porę roku wszystkie były zamknięte.

W nocy robi się dość chłodno – 3 hiszpańskich pielgrzymów, żeby się ogrzać, dzieli się dwoma zsuniętymi łóżkami.

27 listopada: San Juan de Villapañada – Bodenaya

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (7)

Dzień zaczyna się od ulewnego deszczu, Camino prowadzi w dużej mierze śliskimi, gliniastymi ścieżkami, po drodze obok klasztoru – kilka razy udaje mi się złapać równowagę przy poślizgnięciu, raz nie i ląduję w głębokiej kałuży błota.
Godzinę później przechodzę obok źródła, „Fuente de Santiago”, mogę tam zmyć błoto i z powrotem założyć ubranie – i tak wszystko jest mokre, a podczas marszu między ulewami znowu schnie.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (8)

W Salas można zjeść menu za 8 euro: cztery dania z zupą z owoców morza bez ograniczeń, stek z frytkami, do tego pół bagietki, sałatka z pomidorów, kawałek tortu, a na pragnienie butelka wina.
Zastanawiam się, czy przy takim menu w ogóle jeszcze coś zarabiają…

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (9)

Dalej ulewny deszcz, Camino przez las zamieniło się w strumień, potem długi odcinek częściowo wzdłuż szosy, częściowo z dala od niej, na koniec bardziej płasko – w tle widać ośnieżone góry.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (10)

W schronisku znów spotykam Francuzów, gospodyni schroniska gotuje dla wszystkich obfitą kolację. Wszystko razem z noclegiem za dobrowolny datek. Krótko po dziesiątej wieczorem docierają też hiszpańscy pielgrzymi, którzy na ostatni odcinek wzięli taksówkę.

28 listopada: Bodenaya – Campiello, przez głęboki śnieg i nawałnicę

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (11)

W nocy robi się lodowato i nadciąga burza, która trwa potem cały dzień i przynosi ulewny deszcz i śnieg. Camino jest całkowicie zalane. Strumienie i jeziora, w które się zamieniło, trzeba obchodzić, balansując. Albo przechodzić przez drut kolczasty i nadkładać drogi przez pola.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (12)

Przed wyjazdem wyobrażałem sobie zimową wędrówkę jako kontrast do Camino latem: zupełnie inna przygoda, mało uczęszczany szlak, alpejskie wędrówki i trudne warunki pogodowe jako szczególne wyzwanie. Ważne było zwłaszcza jedno życzenie: wystarczająco dużo śniegu, żeby ulepić śniegowego pielgrzyma. Na Jakubie można polegać – wszystkie moje życzenia spełniły się już trzeciego dnia wędrówki.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (13)

Koło Tineo na kilka minut wychodzi słońce, potem burzowe chmury znów mnie doganiają i leje jak z cebra. Kilku Hiszpanów w miasteczku bawi się tym, że ktoś w taką pogodę wybiera się na wędrówkę.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (14)

Potem wchodzę na lodowate wysokości, gdzie deszcz przechodzi w śnieg, a wędrówka prowadzi przez sięgającą kolan śnieżną breję. Trochę śniegu sobie przecież życzyłem, ale nie aż tyle. Ostatni odcinek za skrzyżowaniem idę wzdłuż szosy – po niezliczonych poślizgnięciach i nieustającym deszczu ze śniegiem to zdecydowanie przyjemniejsze, a do tego skrót w stosunku do Camino.

29 listopada: Campiello – Berducedo

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (15)

Obok farm bydła idziemy we trójkę, aż Camino rozdziela się na dwa warianty: jeden bardziej płaski i o 4 km dłuższy, drugi za to położony znacznie wyżej. Hospitalerowie w obu poprzednich schroniskach usilnie nas ostrzegali, żeby w pewnym miejscu skręcić w prawo i wybrać alpejską drogę. Ze względu na złe warunki pogodowe decydujemy się tu na płaski wariant.
W Pola de Allande jeden z Francuzów z powodu poważnych problemów z kolanem postanawia resztę etapu przejechać autobusem.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (16)

Drugi Francuz idzie przodem, znacznie szybciej – ja się nie spieszę, bo i tak nie dotrzymałbym mu tempa, a po drodze jest sporo kasztanów do zebrania. Znajduję tu olbrzymie kasztany, które zwykle zna się tylko jako import z Turcji. I to w ogromnych ilościach.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (17)

Na początku droga jest dość sielska, wśród skał wzdłuż rzeki. W pewnym momencie samo Camino staje się rzeką albo trzeba przechodzić przez szerokie, rwące potoki. Zaczynam rozumieć nazwę „Primitivo” – tutaj mosty trzeba budować sobie samemu, przynajmniej zimą. Albo zręcznie po nich balansować. Co nie do końca mi się udaje: raz się ześlizgnąłem i oba buty są pełne wody.
Dalej długo pod górę, najpierw trochę śniegu, potem coraz więcej – korzystanie ze śladów francuskiego pielgrzyma bardzo tu ułatwia marsz. W końcu ścieżka kończy się na ruchliwej drodze.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (18)

Kilka metrów dalej oznakowanie wskazuje zejście z drogi, pod górę, na zaśnieżoną ścieżkę. Raczej nie do przejścia, ale znów widać tam ślady stóp Francuza w głębokim śniegu i tędy też prowadzi Camino – więc dalej, za oznakowaną ścieżką. Najpierw kilkoma serpentynami stromo pod górę, potem prosto w górę, czasem przez niewielkie skupiska krzaków i jodeł.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (19)

Czy ta droga przez głęboki śnieg kiedyś się skończy? Nie widać, dokąd prowadzi. Do tego robi się coraz bardziej mglisto.
Ślady stóp prowadzą dalej w kierunku, w którym idę, ale żadne nie prowadzą z powrotem. To daje mi przynajmniej pewność, że droga nie jest ślepym zaułkiem. Odpoczynek jest tu niemożliwy – gdy zatrzymuję się na kilka sekund, stopy zaczynają zamarzać.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (20)

Nie myśleć za dużo, po prostu patrzeć na ślady i iść dalej równym tempem, kilometr za kilometrem.
Doznaję oświecenia:
To właśnie przed tą ścieżką, a nie przed tamtą, ostrzegali dwaj hospitalerowie! Jakie tam niebezpieczna – ta droga jest nie do przejścia. W pewnym momencie we mgle nade mną widzę coś metalicznie lśniącego – barierę ochronną! Droga, czyli nie zgubiłem się całkiem w dziczy i jest szansa ucieczki z tego białego piekła. Oznakowania Camino wskazują w prawo, ślady Francuzów prowadzą w stronę bariery.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (21)

Wyjście awaryjne.
Idę po śladach – co nie jest łatwe, nawet na czworakach trudno posuwać się w górę po stromym terenie. Wreszcie docieram na odśnieżoną drogę!

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (22)

W dół serpentynami – w pewnym momencie Camino przecina drogę i prowadzi stromo w dół przez głęboki śnieg, mam go dość – idę dalej drogą. Gdy mgła się rozwiewa, otwiera się imponujący widok na otaczające zielone góry Asturii z ośnieżonymi szczytami. Niezwykle robiące wrażenie. Przechodzę przez Montefurado, stamtąd zostaje już tylko 10 km do celu – czyli łatwa wędrówka po wolnej od śniegu drodze. Camino biegnie równolegle, ale dalej przez głęboki śnieg. Tuż po zapadnięciu zmroku z ulgą docieram do Berducedo po ok. 40 km dość męczącej wędrówki i znów spotykam dwóch pozostałych pielgrzymów.

30 listopada: Berducedo – Grandas de Salime

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (23)

Kolejny etap prowadzi najpierw kawałek pod górę. Potem w dół wzdłuż drogi, później przez przemoczone krowie pastwiska, na których ma się wybór: iść albo przez śnieżną breję, albo przez świeży krowi nawóz.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (24)

Idziemy we dwóch, drugi Francuz z powodu problemów z kolanem nie jest dziś w stanie wędrować i musi jechać autobusem. Dalej długi odcinek serpentynami w dół przez kasztanowe lasy. Znów puszczam towarzysza przodem, wtedy mam czas zbierać kasztany i robić zdjęcia.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (25)

W najniższym punkcie Camino znajduje się duży zbiornik zaporowy, robię kilka zdjęć pionowo w dół z tamy – imponujące, ale przede wszystkim przyprawiające o zawrót głowy.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (26)

Stąd droga znów prowadzi wzdłuż szosy pod górę, niekończącymi się serpentynami, aż znów jest się na wysokości.
Krótki odcinek lasu i do schroniska już niedaleko. Jest całkiem nowe i przytulnie urządzone – obaj Francuzi ugotowali ryż z warzywami i rybą, do tego butelka wina, i mogę zjeść razem z nimi. Bardzo relaksujący wieczór, później sprawdzamy jeszcze kilka barów w miasteczku i pozwalamy sobie tam na kilka piw.

1 grudnia: Grandas de Salime – Padrón, przez wzniesienia Puerto del Acebo

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (27)

Ten etap jest niemal dokładnie taki, jak wyobrażałem sobie Camino Primitivo: w dużej mierze przez lasy, wąskimi ścieżkami obok pól i farm z kurami, indykami i królikami. A przez całą drogę sielska górska panorama.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (28)

Szczególne są tu ponadto liczne małe, rustykalne kapliczki oraz źródła poświęcone różnym świętym i ozdobione małymi figurkami. Na tablicach można znaleźć wiele karteczek z wierszami, przysłowiami czy życzeniami. Można sobie tu żywo wyobrazić pielgrzymów, którzy wędrowali już mniej więcej tysiąc lat temu i odwiedzali te miejsca jako cele pielgrzymek.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (29)

Wilgotny i zimny klimat wydaje się tu idealny dla grzybów – najwięcej jest po drodze muchomorów, ale także m.in. wiele podgrzybków czy borowików.

Tego dnia jeden z francuskich pielgrzymów poszedł już przodem. Drugiego, który z powodu problemów z kolanem pierwotnie też chciał przejechać etap autobusem, spotykam znowu w małej miejscowości – resztę etapu idziemy razem.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (30)

Prowincja Galicja

Camino znów prowadzi w górę, powyżej granicy śniegu, i tam przekraczamy granicę prowincji Galicja.
Po przejściu przez szczyt w słońcu dość nagle zrywa się lodowaty wiatr, w ciągu kilku sekund temperatura spada o odczuwalne 15 stopni, dalej idziemy zmarznięci.

W Padrón pytamy stróża porządku o drogę do schroniska. Dalej, za koniec miejscowości, mówi – hospitalero jest jego dobrym przyjacielem, dlatego zna drogę. Później w schronisku przy recepcji widzimy go znowu – to on jest tam odpowiedzialnym hospitalero.
Gdy spotykamy drugiego Francuza, pyta, czy widzieliśmy śniegowego pielgrzyma, którego ulepił po drodze. Niestety go przegapiliśmy, bo z powodu głębokiego śniegu na Camino część trasy przeszliśmy zamiast tego drogą.

2 grudnia: Padrón – O Cádavo Baleira

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (31)

W nocy zrobiło się lodowato. Rano wszystkie kałuże są zamarznięte, a trawa pokryta szronem. Zimno jest idealne do wędrowania – po zamarzniętej ziemi idzie się znacznie lepiej niż przy temperaturze nieco powyżej 0 stopni po wcześniej rozmokłej drodze.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (32)

Camino znów prowadzi przez ładne górskie krajobrazy, miejscami znowu dość strome podejścia i zejścia.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (33)

Francuzi tego dnia pojechali autobusem, jeden z powodu problemów z kolanem, drugi miał spuchnięte stopy. W schronisku zastaję obu śpiących – po południu kupili dużą ilość piwa i w pewnym momencie zrobili się senni. A zostało jeszcze sporo puszek piwa, z których i ja mogę się poczęstować.

3 grudnia: O Cádavo Baleira – Lugo

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (34)

Pozostali dwaj znów pokonują ten etap autobusem, bo chcą mieć pewność, że ostatnie 100 kilometrów na pewno przejdą pieszo. A do tego czasu chcą trochę oszczędzać stopy.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (35)

Gdzieś koło Castroverde musiałem przeoczyć drogowskaz, nie jestem już na Camino – po sprawdzeniu położenia w nawigacji w smartfonie postanawiam iść dalej przez miejscowości, aż później znów trafię na Camino. To też wydaje się idealny teren grzybowy, na drodze przez lasy widać ich niezliczone ilości.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (36)

Po tych wszystkich małych miejscowościach Lugo wydaje się w porównaniu wielkim światowym miastem. Jest tu sporo zabytków z dawnych czasów do zwiedzania, także rzymskich. Po murach miejskich można obejść całe miasto. Z powodu nieustającego deszczu oglądam tylko niewielką ich część i korzystam przede wszystkim z okazji, żeby zjeść tanio po hiszpańsku – w restauracji położonej najbliżej schroniska.

Francuscy pielgrzymi chcą jeszcze zrobić rundkę po barach, ja jestem na to zbyt zmęczony i dlatego zgłaszam się na ochotnika jako odźwierny – schronisko zamyka się o 22:00, a kto przychodzi później, temu ktoś musi otworzyć od środka. Czyli wtedy krótko przed północą. Grupie 3 młodszych Hiszpanów, którzy chcieli wejść ok. 23:00, ale przy fatalnej pogodzie zostali zamknięci na zewnątrz, również mogłem otworzyć drzwi.
Francuzi opowiadają później, że tak dobrego zioła, jakie tu załatwili, nie mieli od dawna. I że było sporo tańsze niż w okolicach Chamonix, skąd pochodzą.

4 grudnia: Lugo – San Román (San Romao da Retorta)

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (37)

Rano punktualnie o 7:00 automatycznie włącza się światło – wydaje się, że tu dość ściśle obowiązuje zasada, że do 8:00 trzeba opuścić schronisko.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (38)

Znów idziemy we trójkę – góry mamy już za sobą. Dla mnie, a przede wszystkim dla pozostałych dwóch, którzy po ciągłych podejściach i zejściach mieli problemy, to wyraźna ulga.
Na drzewie widzę unoszącego się mini-pielgrzyma. Przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się to złudzeniem optycznym – to tylko liść na drzewie figowym, który zaczepił się o jeden z owoców.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (39)

Mijając ładnie urządzone ogrody, docieramy na koniec najpierw do baru ze sklepem, a stamtąd kilometr dalej do noclegu – małej chatki z 6 łóżkami piętrowymi. Schroniska są tu nawet dwa, publiczne i prywatne. To wszystkie budynki, nie licząc kilku gospodarstw, z których składa się miejscowość.
Żeby ugotować kolację, znajduję w kuchni trochę zapasów – m.in. zupę w proszku, mąkę pszenną, olej i sól. Żeby jedzenia starczyło dla wszystkich, próbuję zagęścić zupę mąką – wynik jest zaskakująco dobry: zamiast 2 talerzy wychodzi 6, a zupa wcale nie wydaje się rozwodniona.

5 grudnia: San Román – Melide

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (40)

Kolejny etap to początkowo dość płaska, ale mało urozmaicona wędrówka. W jednej wiosce drogę na jakiś czas blokuje duże stado wędrujących krów.
W Hiszpanii obowiązuje przepis drogowy: owce i krowy zawsze mają pierwszeństwo. Co zapewne uregulowano tak dlatego, że większość z nich nie potrafi czytać znaków drogowych.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (41)

Potem następuje ładniejszy odcinek przez skaliste, porośnięte wrzosem wzgórze, a dalej wzdłuż strumienia przez skalny krajobraz.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (42)

Na koniec dociera się do Melide, miasta pulperías. Z dużą liczbą restauracji rybnych, które jako specjalność serwują przede wszystkim ośmiornicę.
W Melide Camino Primitivo łączy się z Camino Francés, którym idzie większość pielgrzymów. Spotykamy tu też po raz pierwszy od dawna nowych pielgrzymów, choć teraz, zimą, na szlaku jest ich znacznie mniej.
Moi współpielgrzymi kupili składniki do gotowania – kuchnia jest, ale nie ma ani garnków, ani patelni, ani żadnych naczyń czy sztućców. Sfrustrowani pakują więc składniki z powrotem, żeby może wykorzystać je następnego dnia.

Pielgrzymująca Kanadyjka pyta nas, czy mówimy po francusku – obaj Francuzi potwierdzają i dołącza do nas. Ze swoją nieco zardzewiałą znajomością języka mogę w niewielkim stopniu uczestniczyć w rozmowie.

Wieczorem ruszamy jeszcze na miasto i sprawdzamy różne bary. Ponieważ schronisko zamyka się o 22:00, odryglowujemy kilka okien, przez które później, krótko po północy, wchodzimy z powrotem.

6 grudnia: Melide – Pedrouzo

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (43)

Ten odcinek drogi znam już z letniej wędrówki, więc widzę niewiele nowego. Na tej drodze, którą idzie znacznie więcej pielgrzymów, rzuca się w oczy, że jest tu dużo więcej kawiarni, barów i restauracji – wiele z nich jest obecnie najwyraźniej zamkniętych. Francuzi znów idą przodem, ja idę dalej normalnym tempem, także po to, żeby mieć czas na zdjęcia.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (44)

Po południu robię przerwę w barze i pozwalam sobie na piwo – oddaję się trochę nostalgii, bo to tutaj, w ogródku piwnym, latem po raz pierwszy zobaczyłem pięć hiszpańskich pielgrzymek.

Na ostatnich 2 kilometrach spotykam jeszcze 3 hiszpańskich pielgrzymów. Idą krótkim, 100-kilometrowym wariantem w bardzo spokojnym tempie i mają ze sobą bukłak z winem, którym częstują także mnie. Razem docieramy do schroniska i jednocześnie meldujemy się tam, okazując paszporty pielgrzyma. Pedrouzo to znów większa miejscowość, w której od razu spotykam Francuzów i siadam z nimi w barze. Obaj mogli wcześniej w kuchni schroniska wykorzystać składniki na kolację.

7 grudnia: Z Pedrouzo znów do Santiago

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (45)

Z Pedrouzo do Santiago zostało już tylko około 18 kilometrów. Drogę znam jeszcze z lata – drzewa porośnięte mchem, lasy eukaliptusowe. Kanadyjka wyruszyła długo przed nami, chciała wyjść o 5:30 – a nie, jak ja i Francuzi, czekać na wschód słońca o 9:00. Jakub, twierdzą oni, był pierwszym pielgrzymem, który pielgrzymował do Santiago… mniejsza z tym – przecież nawet nie wiadomo, które z wielu legend o nim są w ogóle prawdziwe – pewne jest tylko jedno: cel pielgrzymów to jedno z najwspanialszych miast na świecie.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (46)

Najpierw idziemy w stronę katedry, obok niej na duży plac w centrum, gdzie spotykają się wszyscy pielgrzymi. Od razu spotykamy tam Kanadyjkę i razem ruszamy do biura pielgrzyma, żeby wystawiono nam dyplomy. Okazuję paszport pielgrzyma z pieczątkami z Camino i miła pani od razu wystawia mi Compostelę. Wyjaśnia przy tym, że na dyplomie napisanym po łacinie moje imię jest wpisane w formie łacińskiej. Przebiegam dokument wzrokiem i widzę, że moje imię „Michael” w łacińskim tłumaczeniu brzmi „Ruben” – trochę mnie to zdezorientowało, ale oni na pewno znają się na tym znacznie lepiej niż ja.

Z Compostelą, która potwierdza, że jest się prawdziwym pielgrzymem, dostaje się w najbardziej luksusowym hotelu przy placu darmowy posiłek dla pielgrzymów – to był tajny cynk od pewnej hospitalery & tradycja dawnego klasztoru, która przetrwała – chcemy tam pójść razem wieczorem.

Właśnie starannie pakuję mój świeżo zdobyty dyplom, gdy pani z biura pielgrzyma woła mnie z powrotem – mówi, że z moim paszportem pielgrzyma jest chyba jakiś problem.
Niepewny zastanawiam się – bo mam o jedną pieczątkę za mało? Na ostatnich 100 km wymagane są dwie różne dziennie. Czy może dlatego, że przy 2–3 pieczątkach brakuje ważnego szczegółu, daty?
Prosi o ponowne pokazanie paszportu pielgrzyma. Przy sprawdzaniu mówi, że nazwisko nie zgadza się z tym, które wpisałem na listę. Poza tym według pieczątek to wcale nie jest Camino Primitivo.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (47)

I wtedy – znowu – doznaję oświecenia: paszport pielgrzyma, który okazałem, należy do jednego z Hiszpanów, których spotkałem dzień wcześniej. W poprzednim schronisku przy meldowaniu musieliśmy je przez pomyłkę zamienić.

Wtedy paszport pielgrzyma i wystawiona Compostela zostają skonfiskowane. Jeśli hiszpański pielgrzym pojawi się z moim paszportem, mówią mi w biurze, wszyscy będą wiedzieć, o co chodzi. A jeśli zajrzę później jeszcze raz, być może odzyskam swój własny paszport pielgrzyma.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (48)

Dwaj Francuzi, Kanadyjka i ja idziemy potem najpierw świętować do meksykańskiego baru, gdzie każde piwo kosztuje 1 euro. Później zaglądam jeszcze raz do biura pielgrzyma i mam szczęście – Hiszpan był tam w międzyczasie. Odzyskuję swój właściwy paszport pielgrzyma i dostaję też wystawioną Compostelę, której potrzebuję na darmowy posiłek dla pielgrzymów, i razem z pozostałymi idę do hotelu, o którym powiedziała nam hospitalera na Camino.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (49)

Z późnego wieczoru pamiętam tyle, że najpierw świętowaliśmy w barze przy kilku piwach, poznaliśmy tam 4 miłe Hiszpanki, z którymi przenieśliśmy się do następnego baru, a potem byliśmy jeszcze w 3 różnych klubach muzycznych. W których każde piwo kosztuje od 1,50 do 2 euro. I że jedna z Hiszpanek wcale nie była Hiszpanką, tylko studiuje w Santiago, a pochodzi z Heidelbergu. To był jedyny raz podczas tej wyprawy, kiedy spotkałem kogoś z Niemiec.

8 grudnia: Drugi dzień w Santiago

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (50)

Rano o 10:00 kierownik schroniska uprzejmie nas budzi – musimy opuścić pokój i trochę odsunąć nasze rzeczy, bo do pokoju musi wejść ekipa sprzątająca.
Mam niezłego kaca – w barach wydałem w sumie około 20 euro, przy tych cenach łatwo to przeliczyć na minimalną liczbę piw.
Kanadyjka opowiada, że ona i jeden z Francuzów wrócili już wcześniej, ok. 3:00, i wpadli jeszcze na pomysł, żeby pójść pobalansować na slackline w pobliskim parku. Slackline jeden z Francuzów zabrał na Camino, ale przez ostatnie 14 dni z powodu nieustających deszczy ani razu jej nie użył.
Z drugim francuskim pielgrzymem pojawiłem się podobno dopiero o 5:00, kiedy oni byli już z powrotem w schronisku.

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (51)

Francuzi wyjeżdżają w południe, Kanadyjka i ja po południu przez ok. 5 godzin odsypiamy zaległy sen. Wieczorem spieszymy się, żeby zdążyć na 19:00 na darmowy posiłek dla pielgrzymów. Tam znów widzę 3 hiszpańskich pielgrzymów, których poznałem na początku Camino, tuż za Oviedo. Kanadyjka spotyka tu 2 innych pielgrzymów z Kanady, których zna z Camino Francés. Z nimi idziemy potem jeszcze do kawiarni.

9 grudnia: Lot powrotny – Adiós Santiago

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (52)

Rano żegnam się z Kanadyjką, która idzie dalej do Finisterre. Ja jadę na lotnisko. Gdy samolot startuje, a jeszcze intensywniej tuż przed lądowaniem w gęstej mgle – kiedy pas startowy widać dopiero kilka metrów nad ziemią – znów ogarnia mnie uczucie niepewności, które miałem też przy ostatnim locie powrotnym z Camino, a którego wcześniej nigdy nie znałem. Pewnie dlatego, że przez długi czas jest się związanym z ziemią, a teraz nie ma się już kontroli nad przemieszczaniem się i trzeba zaufać bezpieczeństwu nowoczesnej techniki.

Strach przed lataniem…

Książka o zimowej wędrówce

W międzyczasie napisałem o zimowej wędrówce książkę – z większą liczbą szczegółów, anegdot i znacznie obszerniejszą. Jako e-book i w wersji kieszonkowej:

Pielgrzymka w śniegu: Camino Primitivo zimą z Oviedo (53)

http://www.amazon.de/dp/151178170X


Tę relację z etapów tworzyłem w drodze na smartfonie i publikowałem na mojej stronie internetowej pilgern-online.de. Są tam też relacje z kolejnych wypraw.

(Do zdjęć wybrałem tylko takie, na których poza mną nie da się rozpoznać żadnych osób, ponieważ nie wiem, czy zgodziłyby się na publikację w internecie)

Szlak w Camino Ninja

Camino Primitivo z etapami, mapą i noclegami znajdziesz w Camino Ninja: Camino Primitivo.